socialmedia

Back Open Paginator
04.04.2026 17:48
A7Production (@A7Production@mastodon.social)

🔴 > >
a7productions.blogspot.com/p/7

📌 - World Championship⭐
Tsuji (c) defend son titre contre Cullum !

Des prises Intenses et violentes, Arbitre KO, Cullum tente la triche mais Osprey l'en empeche.

Cullum devient le + jeune Champion, et prouve une nouvelle fois que la NJPW fait confiance à ses talents !





Show Original Post


04.04.2026 17:12
h4ckernews (@h4ckernews@mastodon.social)

Author of "Careless People" banned from saying anything negative about Meta

thetimes.com/uk/technology-uk/




Show Original Post


04.04.2026 17:10
winbuzzer (@winbuzzer@mastodon.social)

winbuzzer.com/2026/04/04/linke

LinkedIn Scans Browser Extensions on Every Visit





Show Original Post


04.04.2026 17:10
A7Production (@A7Production@mastodon.social)

🔴 > >
a7productions.blogspot.com/p/7

📌 - World TV Championship⭐
Takeshita (c) Vs Umino

The Alpha confronte l'ex Young Lion, qui fait preuve de combativité et resiste bien aux assauts du champion.
Intense et performant, Takeshita se fait surprendre mais la time limit est atteinte.
ça annonce un Rematch !





Show Original Post


04.04.2026 16:56
EdwinG (@EdwinG@mstdn.moimeme.ca)

LinkedIn secretly scans for 6,000+ Chrome extensions, collects data

bleepingcomputer.com/news/secu
- - -
LinkedIn analyse secrètement pour 6000+ extensions Chrome, collecte des données

// Article en anglais //

#LinkedIn #SocialMedia #RéseauxSociaux #MédiasSociaux




Show Original Post


04.04.2026 16:54
metaadvisor (@metaadvisor@mastodon.social)

@txtx So you too +15. We are now seeing a clear pattern:
Accounts 15+ years old.

Built over a decade.
Personal history. Business connections.

Suddenly banned.

No warning. No human support.

The first cases we’ve seen came from the US and Canada.
Now, similar stories are starting to surface across the EU.




Show Original Post


04.04.2026 16:52
kultura-w-objeciach-kebaba (@kultura-w-objeciach-kebaba@andrzejjozwik.pl)

Kultura w objęciach kebaba

Tytuł tego tekstu przyszedł mi do głowy, gdy stąpając po plamach tłuszczu w stronę coraz intensywniejszego zapachu frytury, przemierzałem jedną z wrocławskich ulic, ostatnio zrewitalizowaną wysypem gastroprzybytków. Z trybu marszu przeszedłem niespodziewanie w tryb pobudzonej refleksji, ku myślom o naszym konsumowaniu kultury.

Snując się po mieście, trudno o jakąś stateczną konkluzję czy zborną krytykę opartą na konstrukcji metodologicznej. Stawiając krok za krokiem, zgodnie z miejskim rytmem (stop, czerwone światło, uwaga: kurier w narciarskich goglach, kolega wychodzący zza rogu, cześć), układam to w całość złożoną z kilku elementów.

Pierwszy z nich to hasło z tytułu: kultura w objęciach kebaba. To nie jest żadne wielkie odkrycie, że będąc w kulturze, stajemy się jednocześnie przedmiotami i podmiotami konsumpcji. To pejzaż, w którym to, co gastronomiczne, rozlało się szeroko. Brniemy. Ale, tu zastrzeżenie: nigdy nie można było sobie wyobrazić wydarzenia kulturalnego, wernisażu bez biforu i bez „wyżerki” po. Jest w tym oczywiście coś fajnego; biesiadność i wspólne spędzanie czasu są wartościami, których nie sposób bagatelizować. Jako istoty arcyspołeczne (mrówki są kategorią ciut niżej i myślę o nich czule) potrafimy na różne sposoby – pokracznie lub w wyrafinowany sposób – nudzić się, snobować.

Od wspólnej zabawy przechodzić do żałoby – na stypie zapija się smutki, przechodząc od niewypowiedzianego skrępowania ku przesadnej wylewności. To czasem sprzyja myśleniu, że kultura to coś więcej niż gromadzenie smaków i doznań. To łączenie ludzi. Ona – kultura – otwiera oczy i np. pomaga w radzeniu sobie z bezradnością, wyrywa z życiowych schematów i izolacji.

Drugi element to „spojrzenie wstecz”. Sugeruje pytanie „jak było kiedyś?”, więc kieruje ku 10-leciu po Europejskiej Stolicy Kultury (ESK). Fenomen tamtych dni przetrwał jak bańka. Pękł. Pozostało jednak coś, co ma solidny nowoczesny mieszczański wymiar instytucjonalny: mamy Wrocławski Instytut Kultury, Strefę Kultury, mamy Centra Aktywności Lokalnej (CAL-e). Oczywiście nie były one wprost „dzieckiem” ESK, lecz wpisały się w ten ferment kulturalny i aktywizm, który był bardzo namacalny. ESK łączyła w sobie aspiracje, ambicje, ale i kompleksy, pozwalając ludziom działać na fali tego pospolitego pobudzenia. Wielu dało się jej ponieść. Wówczas formowały się charaktery, style i artystyczne tożsamości wielu osób ważnych dziś nie tylko dla Wrocławia. A patrząc teraz, w skali lokalnej, na to, co dzieje się w CAL-ach dostrzeżemy w nich sprawne zworniki społecznej energii. Myślenie wspólne, działanie pro publico bono, nieprzeliczane na wskaźniki w Excelu, jest konkretne i bardzo codzienne.

Jednakże, jeśli spojrzymy na tamten czas jako na okres fermentu i buzowania, które wyrywały kulturę z odrętwienia i twardych ram, to dziś pozostały po tych procesach głównie wspomnienia. Konsumujemy je nostalgicznie lub obojętnie.

Obecnie kulturę spowija ambient oczywistości, a na wielość aktywności kulturalnych reagujemy głównie memicznie, zdawkowo. Jesteśmy mniej zaintrygowani, bardziej naskórkowi. Sama kultura wydaje się być wygodna, mało zawadzająca komukolwiek. Jest w tym poczucie przesytu, jakie przychodzi nieuchronnie po dobrej imprezie i serii smacznych posiłków.

Trzeci element to diagnoza stanu obecnego, który nazywam z przekąsem: kulturalny produkcyjniak. Świat jest post i na zdalnym, ale funkcjonujemy na takich produkcyjnych zasadach jak w XIX fabryce. I jeszcze bardziej wzmaga to ai, pomagając w tworzeniu kreatywnych briefów, moodboardów i raportów. Nie jest prościej, po prostu wszystko przyśpieszyło. W tej przeładowanej znaczeniami przestrzeni, ludzie i instytucje desperacko próbują się zdefiniować i wykazać.

Kalendarze, głównie online, pękają od dat i opisów kuratorskich – internet jest przepastny i przyjmie wszystko. Ale to nie arka Noego. Niczego nie uratuje. Na straży tkwią cerberzy: algorytmy wyszukiwarek i mediów społecznościowych. Selekcjonują z życie kulturalnego, rozpisanego na setki, tysiące rolek, stories i zdjęć, dając nam przed oczy tylko powidoki zdarzeń i ludzi. Często widzimy na zdjęciach uśmiechnięte, rozemocjonowane twarze, które nadają tym mikrokomunikatom bezpośredni, dotykowy wymiar. Patrzymy na nie i mamy czasem świadomość, że nie wyglądamy czegoś co było, lecz to, co zapisano. Każda próba dokumentacji zmienia obiekt dokumentowany i wprowadza element fałszu. A internet to wrażenie pomnaża w nieskończoność. Tak wygląda piekło.

Poświęcamy ogromne ilości czasu i energii, by zostawić swój ślad w przestrzeni komunikacyjnej. Ma to wymiar syzyfowej pracy – nakładania warstw, zanim nastąpi konsumpcja kolejnych. Giga burger XXL.

Przestrzeń medialna nie oddaje rzeczywistości – ona ją maskuje kolejnymi warstwami. Treści są przefiltrowana przez algorytmy, wysterylizowana i podana na tacy, i w momencie, gdy po nią sięgamy, już znika. Na talerzu ląduje coś nowego.

To kultura niewymagająca wychodzenia do ludzi, niewymagająca konfrontacji, trudu, brudu ani ryzyka. Wystarczy kliknąć, skomentować, udostępnić i poczuć się uczestnikiem, choć poczucie to nakłada się na izolację i odseparowanie. To kultura w panierce z algorytmów – chrupiąca na zewnątrz, ale w środku pusta.

Pisząc to, nie zamierzam w nikogo mierzyć pokrętną krytyką. Nie chcę uderzać w widzów, słuchaczy, twórców – bo sam wielokrotnie – z mniejszym naciskiem na bycie twórcą – mieszam te wszystkie role w ciągu dnia. Chce jasno powiedzieć: udział w kulturze – jak najszerzej ujętej – reguluje nasz rytm życia. Jest powodem do bycia razem, wsadem do rozmowy, sposobem na odróżnienie się lub zaznaczenie przynależności.

Mój przydługi spacerze jest w miarę prosty, myśli meandrują. To raczej próba połączenia tego, co zostawiała nam przeszłości, z tym, co dzieje się teraz, i wybiegnięciem w przyszłość. Wiadomo, wrocławska kultura okrzepła instytucjonalnie, ale nadal są chyba w niej wyrywy i powinny w nich stanąć wielkie billboardy z pytaniam: czy potrzebujemy sztuki nowoczesnej na ulicach i wielkich wizji? Czy pomysł z muzeum sztuki nowoczesnej to był miejski happening? Mieliśmy zwycięzcę konkursu na budynek, była działka, na której jest teraz zielony skwer, a nie (na szczęście) anonimowy biurowiec. Czy potrzebujemy odważnego, eksperymentalnego teatru, choć jak pokazują losy niektórych scen, we Wrocławiu nie jest łatwo? Puszczam oko do tych, którzy wiedzą, o co chodzi, mając na myśli meandryczną wędrówkę jednego z ważniejszych zespołów teatralnych w kraju, który teraz do Wrocławia powraca. Nie mówię też o oczywistościach z poprzednich epok – o miejscach, które były azylami dla artystów lgnących do nich jak ćmy do ognia i często spalających się tam nie tylko metaforycznie.

Dziś chyba wystarczy nam wspólne obcowanie na grupach w socialach:

X: pogadajmy o tym.

Y:Poczekaj do jutra, będę miał o tym podcast.

Na grupach jesteśmy towarzysko bardziej rozbudzeni i swobodni. Może skurczyła nam się przestrzeń fizyczna, albo od patrzenia w ekran cierpimy na agorafobia i zmieniły nam się wzorce ekspresji? Na koncertach z telefonem przed sobą głównie zajmujemy się transmisją i zapisem danych.

Spacerując zabrałem z kawowego stolika darmowy dwumiesięcznik kulturalny. Dopieszczoną redakcyjnie i edytorsko rozpiskę wydarzeń i ludzi szczególnie na czasie. I to jest bardzo fajne, że mogę mieć w ręce to, co łączy z tym co aktualne i trwa to połączenie dłużej niż maźniecie palcem po ekranie. Choć jest w formule tego periodyku jakieś pogodzenie się z faktem, że należy płynąć z głównym nurtem, wbić się pomiędzy szósty i siódmy sezon serialu na Netfliksie, spotkanie w knajpie. No bo przecież, dziś jeżeli już nas coś elektryzuje, to spór o to, któremu przybytkowi przysługuje uznanie Michelina albo który budynek kłuje w oczy zamiast zachwycać. Wyczekujemy na werdykt kulinarnego influencera, który spożywając produkt mięsny lub jego niemięsny zamiennik, rozsławi przybytek tak, że ustawią się przed nim kolejki.

Wróciłem tą samą ulicą. Tłuszcz na chodniku błyszczał tak samo. Kolejka przed nowym miejscem już się ustawiała, twarze w telefonach. Ktoś nagrywał. Ktoś inny nagrywał kogoś, kto nagrywał. Pomyślałem: no tak, jesteśmy razem. I poszedłem dalej.

#kultura #socialMedia #wroclaw


Show Original Post


04.04.2026 16:47
A7Production (@A7Production@mastodon.social)

🔴 > >
a7productions.blogspot.com/p/7

📌 - 6 Openweight Championship⭐
La HOT tente de reprendre les titres contre Bishamon & Oleg !

Match dynamique et puissant où les Champions se sont bien battus, Togo intervient mais sans effet. La House of Torture abandonne et est battue.
Très beau match.





Show Original Post


04.04.2026 16:28
A7Production (@A7Production@mastodon.social)

🔴 > >
a7productions.blogspot.com/p/7

📌 - United Empire retrouve son leader⭐
Will Osprey est au Japon pour l'évent et retrouve la tête de son clan pour ce 3 Vs 3 !
C'est bien sportif et intense, Will Osprey, termine le match !
Mais le clan est heel, et pas lui.. les règles ont changées.
Un Cullum/Osprey se prépare !





Show Original Post


04.04.2026 16:13
r (@r@fed.brid.gy)

If you miss the things Twitter used to give you back in the day after #LeavingX the answer is not to go back to Elon Musk's he'll site, but to start posting the kind of content you miss from there on your new #SocialMedia to build a new community here.





Show Original Post


04.04.2026 16:04
r (@r@fed.brid.gy)

Even if Bluesky crashed I wouldn't be going back to X because there's nothing left of the Twitter I left behind. Just a bunch of #AISlop and right wing hate mobs where a #SocialMedia site used to be.





Show Original Post


04.04.2026 16:02
A7Production (@A7Production@mastodon.social)

🔴 > >
a7productions.blogspot.com/p/7

📌 - 4 Matchs de Championnats ⭐
Le Clash entre Unbound Co et United Empire se déroule NOW !
Des surprises à prévoir et beaucoup de ! 💥





Show Original Post


1 ...271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 ...2694
UP